Mężczyznom w dniu ich święta

with Brak komentarzy
day-1729727_12808 marca. Autostrada. Mijam konwój ogromnych samochodów ciężarowych, przynaglona do tempa 140km/h. Na moim tylnym zderzaku dyskoteka reflektorów.

Zwykle myślę, że to jakiś ojciec jedzie osobiście odebrać krew lub organ do przeszczepu dla swojego dziecka. Ale w Dzień Kobiet tłumaczę sobie, że z pewnością to jakiś zakochany mąż. W bagażniku bukiet róż i ulubione słodkości a chce jeszcze zdążyć zrobić pyszną pastę, zanim żona wróci z masażu (chciał żeby myślała, że na tym skończą się dziś prezenty).

Widząc jak kierowca nie wytrzymuje i mija mnie z prawej szybciej niż zdołam włączyć kierunkowskaz do zjazdu po wyprzedzaniu, potwierdzam przypuszczalne: płeć kierowcy i pierwszą literę numeru rejestracji. Kiedy zjadę mija mnie jeszcze kilka tego typu „rakiet”. Próbuję określić w przybliżeniu ich prędkość porównując do mojej przekroczonej cyferki 140.

Myślę o tym w Dniu Mężczyzn. Przyznaję, że nie wiedziałam. 10 lutego nie kojarzył mi się z niczym poza terminem zapłaty składki ZUS-owskiej. Od dziś, kiedy to mój partner wyszeptał słodko: „masz czas tylko do północy… (ja:???) żeby złożyć mi życzenia” – będę ten dzień celebrować razem z Wami Panowie.

Dlatego dziś, chcę Was zapewnić, że możecie jeździć spokojniej: nie spieszyć się z kwiatami, bombonierkami, wejściówkami do SPA itp. itd. Wolimy Was ŻYWYCH, bez mandatów, uśmiechniętych (bez błyskawic w oczach – chyba że z pożądania).
I żeby nie było: to nie znaczy że macie zakazane zakupy prezentów! Godzimy się na obsypywanie nas drobiazgami (dla każdej z nas drobiazgiem będzie co innego). ŻYJCIE nam w zdrowiu, pogodzie ducha. Tryskajcie humorem mimo naszych humorów.

Dziękuję za:

  • żużel i siatkówkę
  • wiertarkę i uszczelki
  • odkręcanie słoików
  • dzielenie się wiedzą
  • flirtowanie w pociągu

Jeśli komukolwiek przejdzie przez myśl, że żartuję, zapewniam:

  • cenię Panów za przyjaźń (tak, tak – nie zgadzam się z wyświechtanym powiedzeniem które mówi coś innego)
  • szanuję za bezpośredniość (choć rozmowa o bąkach przy stole nadal nie wzbudza we mnie entuzjazmu)
  • lubię za poczucie humoru (mam sąsiada – kiedy się widzimy w windzie jakimś cudem zawsze jest po piwku: „Sąsiadeczko droga, Pani jest moją najulubniejszejszą sąsiadkom w bloku – jak Boga kocham” – po czym uśmiech Shreka rozbraja mnie do ostateczności)

 

Dziś kierowca autobusu poczekał aż dobiegnę zadyszana i uśmiechnął się w zamian za moje podziękowanie. Przy wyjściu na pętli życzyliśmy sobie miłego dnia (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ma święto, więc nie złożyłam życzeń). Wznoszę toast za wszystkich Panów na mojej drodze (nie tylko autostradowej).