Max

with Brak komentarzy
Byłam ciekawa co oznacza nasz pierwszy, portugalski adres: rua Maximano de Sousa 39. Kiedy poszliśmy na obiad w sercu wyspy, na jednej ze ścian budynków zobaczyłam postać z mikrofonem i tekst piosenki. Nad nim widnieje nazwisko z adresu. Szybko sprawdziłam w internecie i w najbliższym sklepiku z pamiątkami potwierdziłam fakty. Maximiano był znanym muzykiem, który działał jako MAX. Nie mogłam lepiej trafić.

Tak jak ja, będąc dzieckiem marzył o grze na skrzypcach i tak jak ja, zniechęcił się, po drodze wybrukowanej żmudnymi ćwiczeniami i bólem. Zdecydował, że będzie fryzjerem, ale życie chciało inaczej: został krawcem. Jednak na szczęście dla świata, jego muzyczny talent nie pozostał uśpiony. Jego dusza brzmiała FADO.

Za dnia krawiec, nocą muzyk w hotelowym barze. Po kilku latach śpiewania i gry na perkusji w zespole nocnego klubu, jako sensacja z Madery trafił do Lizbony. Najpierw nagrania w radio, potem praca w teatrze, wreszcie podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie okazuje się, jak słabe jest jego serce. Nie przeszkadza mu to jeździć po świecie: Angola, Mozambik, Brazylia czy Argentyna… wszędzie bawi i wzrusza. Kiedy wraca do Portugalii, jak każdy artysta, mimo sławy zmaga się z codziennością.

Wczoraj, ktoś wspomniał o nim podczas spaceru mówiąc: „żył zdecydowanie za krótko”. Na szczęście pozostawił po sobie dużo muzyki a wśród niej perełka, w której chcę rozumieć najbardziej:

Och, Porto Santo, przyjazna kraino która nie ma sobie równych
jesteś najstarszym z klejnotów Portugalii,
O piękna, złota wyspo pokoju i radości,

urok morza z najpiękniejszą plażą smakuje jak winogrona,

a ja tęsknię za tobą, jak za matką.

Jak dobrze, że para lokalnych artystów: Vera i Francisco zdecydowali się namalować wizerunek Maxa. Jak dobrze, że życie przyprowadziło mnie do nich. To właśnie oni, a nie agenci nieruchomości znaleźli dla nas dom na tej CUDnej wyspie, w moim świętym porcie.

A to wszystko dzięki temu, że kiedyś, przy deserze, zamknęłam oczy nad mapą ze starego atlasu szkolnego i trafiłam palcem w środek oceanu mówiąc: „zobaczmy, gdzie będę kiedyś mieszkać”.