Ta historia wydarzyła się naprawdę.
Po internecie krąży wiele filmików, ze „spontanicznymi” spotkaniami muzyków… na lotnisku, na ulicy…
Mam jeden z nich. Ale to spotkanie naprawdę było niespodziewane. Nigdy wcześniej się nie widzieliśmy i nigdy więcej mogliśmy się już nie zobaczyć…
A było tak:
Rok temu postanowiłam odwiedzić miasto mojego urodzenia, aby celebrować 55te urodziny. Wybrałam się na spacer do centrum Torunia, gdzie akurat zainstalowano miejski fortepian. Usiadłam przy nim i zagrałam kilka utworów.
Po chwili ktoś podszedł i zapytał, czy mogę powtórzyć „Lubię wracać” Zbigniewa Wodeckiego. Kiedy zaczęłam grać, usłyszałam piękne brzmienie głosu podążającego za melodią. Wysyciliśmy ten utwór do ostatniej nuty.
Jedno spotkanie, wspólne wykonanie, głębokie emocje dzięki muzyce i podobnej wrażliwości, ciepły uścisk na pożegnanie… tylko (i AŻ) tyle…
Po roku zobaczyłam na JEGO profilu instagramowym ptaki, namalowane na ścianie. Wraz z nimi nadleciała myśl: „to na NIEGO czekało moje pianino!”. Instrument stał w uśpieniu przez siedem długich lat… bo nie mogłam zabrać go na wyspę. Otrzyma go człowiek, który włączył się do wspólnego muzykowania kilkanaście miesięcy wcześniej.
Pianino, które służyło mi ponad 30 lat, przy którym wielu uczniów (i tych młodych i tych całkiem dojrzałych) poznawało tajniki gry… otrzyma nowe życie. Bo instrument żyje tylko wtedy, gdy ktoś na nim gra.
Znalazłam najodpowiedniejszą osobę: wrażliwego artystę. Byłam ogromnie wdzięczna za czułość z jaką Paweł przejął staruszka pod swoją opiekę…
Pomyślałam: „Niech spod strun wydobywa się dalej tylko dobro… muzyki.”
Ale to nie koniec.
Kiedy opublikowałam tę historię, zareagowało setki ludzi. Wśród nich znaleźli się: Gustaw Nowak i Adriana Andrzejewska Kuras – reporterzy radia. Zaproponowali, aby Paweł opowiedział tę historię na antenie. Potem zatelefonowali do mnie i poprosili o kilka zdań na ten temat. I tak powstały nagrania audio (poniżej), z zapisem naszych wspomnień.
Finał tego spotkania jeszcze nie nadszedł – jestem o tym przekonana. Ale wczoraj poczułam pewne zamknięcie. Kiedy nocą usiadłam nad oceanem i zobaczyłam w telefonie wiadomość od Pawła – moje wzruszenie sięgnęło zenitu. W wiadomości instagramowej pojawił się OBRAZ i opis:
„Scena – zapożyczona z naszego spotkania przy toruńskim fortepianie. Okno w tle – symbolizuje niedopowiedziany widok na Portugalię. Ptaki – symbol tych, które widnieją u mnie na ścianie, od których wszystko się zaczęło
i technika akwarelowa, bo pozwala na niepowtarzalną lekkość. Chciałem uzyskać efekt wspomnienia, dlatego postawiłem na barwne plamy, lekkie pociągnięcia i subtelne rozmycia.”
Nie muszę chyba dodawać, że obraz zawiśnie nad pianinem na wyspie…
8 Responses
Paweł
Chyba pozostaje mi tylko napisać: „dziękuję”… Choć zdaję sobie sprawę z tego, że to jedno słowo jest ogromnym niedopowiedzeniem. Nie tylko za ten niezwykły instrument, który znaczy dla mnie tak wiele, ale przede wszystkim za to, że los połączył nasze drogi.
Za to wyjątkowe spotkanie, za emocje, których nie sposób ubrać w słowa, i za świadomość, jak pięknym darem potrafi być obecność drugiego człowieka w odpowiednim momencie życia. Są takie chwile i takie osoby, za które żadne „dziękuję” nigdy nie będzie wystarczające. ❤️
admin
Ja też dużo zyskałam dzięki temu, że nasze drogi się skrzyżowały… i dziękuję życiu za ten DAR.
W takim razie celebrujmy… cieszmy się i żyjmy dalej…
Mirosława Matyszkiewicz
Izunia zawsze znajduje odpowiednich ludzi do ,,rzeczy”z którymi jest wrażliwie związana.
Paweł dostał pianino a ja przepiękną spódnicę, którą Iza własnoręcznie wydziergała.Cudowna Kobieta♥️
admin
Mira, dziękuję, że zawsze znajdujesz chociaż chwilkę, aby dodać kilka miłych słów…
Jak zwykle trafiłaś w punkt… bardzo lubię te momenty, kiedy mogę przekazać coś, co przez chwilę było „moje” takim CUDownym ludziom jak Ty, Szymon czy Paweł.
Szymon
O tej historii dowiedziałem się z twojego instagrama, ale to wpis na blogu uświadomił mi jeszcze bardziej, że wrażliwi ludzie zawsze siebie znajdą w tym nieco dziwnym świecie. A oprócz tego, że twoje pianino ma znowu przyjemność wydawać dźwięki, ty dodatkowo znalazłaś kolejnego cudownego człowieka do swojego grona. Paweł, dbaj o to pianino, a jeszcze bardziej o relacje z Izą, nie pożałujesz ani momentu!
admin
Moje kochane Dorosłe Muzyczne Dziecko… dziękuję Ci za dobre słowo, ale przede wszystkim za przygarnięcie moich kaset i płyt z muzyką zbieraną latami. Ty pierwszy byłeś czułym odbiorcą moich „rupieci” i do tej pory jestem Ci za to wdzięczna. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się we trójkę w Toruniu. Może przy miejskim fortepianie?
Emilia
Iza, Piękne jest to co robisz dla innych! Miło się słucha zarówno Ciebie jak i Pawła – bo czuć tę pasję do muzyki, którą oboje współdzielicie. Dodam jeszcze, że wygląda na to, że nieważne na czyjej drodze staniesz to sprawiasz, że coś jest lepszego:) na mojej drodze też stanęłaś, co prawda w innej roli, ale dokładnie mam taką samą wdzięczność, że to się stało!
admin
Dziękuję z całego serca za Twój komentarz Emilia… Ja też dziękuję za obecność w moim życiu i myślę podobnie o Tobie: wprowadzasz w moje życie słońce i życiodajną energię.